logo

Debiut w Alpach czyli zdobycie Wielkiego Dzwonu.
czwartek, 26 czerwca 1997 11:48
Spis treści
Debiut w Alpach czyli zdobycie Wielkiego Dzwonu.
3000 m...
Po udanym ataku

Debiut w Alpach czyli zdobycie Wielkiego Dzwonu.

Pomysł wyjazdu do Austrii zrodził się w głowach Jacka Cywińskiego i Krzysztofa Nowakowskiego jako alternatywa wyjazdu do Francji. Szybko przystałem na ten pomysł, bo przecież jest ot tylko 300 km dalej niż do Zakopca. Jak później się okazało, aby dojechać pod Grossglocknera trzeba przejechać 1200 km.

Od początku planowaliśmy wejść na szczyt drogą Palawiciego. Niestety niewiele wiedzieliśmy o tej drodze. Wiedzieliśmy, że góra na którą chcemy wejść jest w Austrii, a droga którą chcemy zdobyć szczyt prowadzi formacją wklęsłą, rynną. Zabrałem się więc za poszukiwanie jakichkolwiek zdjęć. Znalazłem kilka w internecie, ale nie rozwiało to naszych wątpliwości co do tego, którędy prowadzi droga Palawiciego. Pewnych wiadomości dostarczyli nam koledzy zza Wisły, z Torunia. Dowiedzieliśmy się od nich którędy prawdopodobnie prowadzi droga oraz że schroniska o tej porze roku nie są czynne, ale można z nich korzystać. Uzyskaliśmy także bardzo ważną wiadomość o schronie metalowym znajdującym się na podejściu pod drogę. Z tymi skąpymi informacjami załadowaliśmy się do forda i obraliśmy kierunek na południe.

Grossglockner 3798 m npm

 Grossglockner 

Gdyby nie liczyć drobnych kłopotów ze światłami i spalonych hamulców to dojechaliśmy na parking pod Grossglocknerem bez większych problemów. Pewną obawą napawała nas tylko droga powrotna, ze względu na brak hamulców, a znajdowaliśmy się na wysokości 2500 m. npm. Ale przed nami pierwszy w życiu lodowiec i pierwsza góra w Alpach, więc hamulce musiały poczekać. Pierwszą noc spędziliśmy w czteropiętrowym parkingu. Na drugi dzień w godzinach południowych, wraz z czwórką krajan z Poznania wyruszyliśmy do góry. Godzina wyjścia nie była szczęśliwie dobrana ze względu na czekające na takich jak my seraki, ale lodowiec kusił. Lodowiec okazał się w miarę bezpieczny, bez wielkich rozpadlin i szczelin, mimo tego momentami można było się poczuć jak na polu minowym. Każdy krok to znak zapytania.

 

Podczas podejscia do metalowego schronu mogliśmy obejżeć cel naszej wspinaczki - rynnę Palawiciego
Widok z lodowca na szczyt
 Cel naszej wspinaczki - rynnę Palawiciego
 Widok z lodowca na szczyt
 


 

Losowe zdjęcie

Pokaz slajdów

Mecenas Klubu

Mecenasi aktywnego stylu życia

 

Zniżki dla KW

Szkoły wspinaczkowe

Kto jest on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 12 goÅ›ci 

Logowanie




Copyright © 2007 - 2012 KW Bydgoszcz

Created by: Pozycjonowanie Bydgoszcz
Pozycjonowanie Bydgoszcz